piątek, 24 grudnia 2010


Chciałabym przesłać serdeczne życzenia, lecz zapadam się w ciszę. Potrzeba wiary Maryi, żeby minuta za minutą przyjmować Boga narodzonego.
Słowo  zastyga ciężarem tajemnicy…
Czyż wszystko już nie zostało wypowiedziane,
aż stało się ciałem.
Stajemy oko w oko z Prawdą, która jest za oczywista, aby Jej zaprzeczyć.

czwartek, 2 grudnia 2010

ADWENT - TAJEMNICA MILCZENIA

 

Mogą być różne rodzaje milczenia i nie każdy rodzaj jest wskazany czy potrzebny a czasami bywa nawet szkodliwy.
Może być milczenie gniewu, gdy złość jest tak wielka, że zastyga i zamyka drogę do przebaczenia.
Może być milczenie lęku, gdy cisza jest ucieczką od prawdy i od umierania.
Może być milczenie samotności, która staje się wygodnym sposobem na przeżycie.
Może być także milczenie rozkrzyczane, gdy zewnętrznym monologiem zagłuszamy ciszę, w której przemawia sumienie.
Prawdopodobnie można by wymienić jeszcze wiele rodzajów takiego milczenia, ale nie o takie tutaj chodzi.

Chodzi o milczenie, które jest SPOTKANIEM.
Najpierw jest to spotkanie z Bogiem. Milczenie spotkania jest oczekiwaniem, jest otwarciem się na Tego, na którego się oczekuje. Jest to tak jak człowiek staje przy oknie i patrzy, i czeka a wokół dzwoni cisza, a On przychodzi nawet nie wiadomo kiedy...
Ale się trzeba także namęczyć, żeby tak MILCZEĆ, żeby usunąć wszystko co moje, aby każdą myśl, każde słowo i czyn zamienić w modlitwę, w dialog z nade wszystko Umiłowanym. 
Do tego potrzebna jest CISZA, cisza o wiele głębsza niż ta zewnętrzna, która jest zwykłym nie mówieniem czy nie myśleniem (pozornym).
Jest to cisza umierania, ostatecznej rezygnacji z siebie, tak z siebie, wtedy nie ma się już nic, tylko BOGA, który JEST i zalega MILCZENIE.
Wtedy w Nim, nie szukając wcale, odnajduję siebie na NOWO, staje się napełniony tym SENSEM i tą NADZIEJĄ, że tylko ON JEST i nie pragnie się już niczego więcej, dlatego jest milczenie.

To milczenie musi być również spotkaniem z człowiekiem. Gdy wreszcie przestanę myśleć o wadach innych, nawet najsłuszniejszych, gdy zamilkną wreszcie moje osądy, krytyki na temat innych, wtedy zacznę milczeć a drugi człowiek stanie się po prostu przyjacielem w moim JEDYNYM PRZYJACIELU. Gdy zacznę milczeć w ten sposób zobaczę, że jestem taki sam jak mój brat obok.

Chociaż to jest nie do uwierzenia, to wszystko stanie się prawdą, gdy zrozumiemy, że takie milczenie jest ŁASKĄ przebywania z tym na którego oczekujemy - Umiłowanego nade wszystko.

Wtedy właśnie będzie można swobodnie porozmawiać, a każdy dźwięk wypełniony tym milczeniem z Bogiem będzie celowy i poukładany, jak melodia ciszy, bez bełkotu przypadkowych słów.

Właśnie dlatego potrzebny jest ADWENT, aby PAN mógł nauczyć nas milczenia, milczenia otwartego i z radością, że ON PRZYJDZIE, bo przecież JEST.