wtorek, 8 marca 2011

Cieszę się, że przyszedł Wielki Post! Nareszcie! 
Tak bardzo się sobą zmęczyłam, tymi wszystkimi żalami, pretensjami, które zżerają mi serce, tym moim niepodwarzalnym, śmiertelnie poważnym "ja", które cierpi z byle słowa czy czyjeś miny. 
Wraz z Wielkim Postem, mam nową nadzieję na łaskę, aby  pozbywać się siebie.
Będę się starać i walczyć z tym moim starym "ja", które nie jest tak naprawdę moje. Tak, domyślam się, tym razem również tysiąc razy upadnę, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że dzięki temu na pewno przyjdę po raz tysięczny pod Krzyż.
Cieszę się, że przyszedł Wielki Post, bo mogę się gorliwiej, z nowym zapałem wpatrywać w Chrystusa i to Ukrzyżowanego i tam wypatrzeć zwycięstwo nad tym moim niesfornym "ja". 

Cieszę się, że przyszedł Wielki Post, bo w Tobie, Ukrzyżowany, mogę na nowo wszystko zostawić i wszystko odnaleźć.

niedziela, 2 stycznia 2011

Przyjaciele mówią sobie po imieniu...

W Starym Testamencie istniał zakaz (a w liturgii istnieje i dzisiaj) wypowiadania własnego imienia Boga (JAHWE). Jednak nie ma takiego zakazu, jeśli chodzi o imię Jezus, chociaż ono zawiera w sobie imię Boga (JAHWE zbawia). Imię JEZUS jest imieniem Boga, który stał się bliski, On sam przyszedł i  "przedstawił się nam" i dlatego możemy już mówić sobie po imieniu, jak przyjaciele. Może dlatego mówi się również o imieniu Jezus, że jest słodkie... Bo czyż wspominanie, chociażby przez wypowiadanie imienia kogoś najdroższego nie wywołuje w nas poczucia jego bliskości i dobroci, swoistego, duchowego rodzaju słodyczy.

Imię Jezus darem łaski.
Zaczyna się od wypowiadania imienia Jezus, rozmyślania o Jego istocie, potem miłosnego przenikania Jego głębi, nieustannego noszenia w sercu aż do naśladowania i zjednoczenia wspólnoty życia, tzn. stania się Jezusowym.

piątek, 24 grudnia 2010


Chciałabym przesłać serdeczne życzenia, lecz zapadam się w ciszę. Potrzeba wiary Maryi, żeby minuta za minutą przyjmować Boga narodzonego.
Słowo  zastyga ciężarem tajemnicy…
Czyż wszystko już nie zostało wypowiedziane,
aż stało się ciałem.
Stajemy oko w oko z Prawdą, która jest za oczywista, aby Jej zaprzeczyć.

czwartek, 2 grudnia 2010

ADWENT - TAJEMNICA MILCZENIA

 

Mogą być różne rodzaje milczenia i nie każdy rodzaj jest wskazany czy potrzebny a czasami bywa nawet szkodliwy.
Może być milczenie gniewu, gdy złość jest tak wielka, że zastyga i zamyka drogę do przebaczenia.
Może być milczenie lęku, gdy cisza jest ucieczką od prawdy i od umierania.
Może być milczenie samotności, która staje się wygodnym sposobem na przeżycie.
Może być także milczenie rozkrzyczane, gdy zewnętrznym monologiem zagłuszamy ciszę, w której przemawia sumienie.
Prawdopodobnie można by wymienić jeszcze wiele rodzajów takiego milczenia, ale nie o takie tutaj chodzi.

Chodzi o milczenie, które jest SPOTKANIEM.
Najpierw jest to spotkanie z Bogiem. Milczenie spotkania jest oczekiwaniem, jest otwarciem się na Tego, na którego się oczekuje. Jest to tak jak człowiek staje przy oknie i patrzy, i czeka a wokół dzwoni cisza, a On przychodzi nawet nie wiadomo kiedy...
Ale się trzeba także namęczyć, żeby tak MILCZEĆ, żeby usunąć wszystko co moje, aby każdą myśl, każde słowo i czyn zamienić w modlitwę, w dialog z nade wszystko Umiłowanym. 
Do tego potrzebna jest CISZA, cisza o wiele głębsza niż ta zewnętrzna, która jest zwykłym nie mówieniem czy nie myśleniem (pozornym).
Jest to cisza umierania, ostatecznej rezygnacji z siebie, tak z siebie, wtedy nie ma się już nic, tylko BOGA, który JEST i zalega MILCZENIE.
Wtedy w Nim, nie szukając wcale, odnajduję siebie na NOWO, staje się napełniony tym SENSEM i tą NADZIEJĄ, że tylko ON JEST i nie pragnie się już niczego więcej, dlatego jest milczenie.

To milczenie musi być również spotkaniem z człowiekiem. Gdy wreszcie przestanę myśleć o wadach innych, nawet najsłuszniejszych, gdy zamilkną wreszcie moje osądy, krytyki na temat innych, wtedy zacznę milczeć a drugi człowiek stanie się po prostu przyjacielem w moim JEDYNYM PRZYJACIELU. Gdy zacznę milczeć w ten sposób zobaczę, że jestem taki sam jak mój brat obok.

Chociaż to jest nie do uwierzenia, to wszystko stanie się prawdą, gdy zrozumiemy, że takie milczenie jest ŁASKĄ przebywania z tym na którego oczekujemy - Umiłowanego nade wszystko.

Wtedy właśnie będzie można swobodnie porozmawiać, a każdy dźwięk wypełniony tym milczeniem z Bogiem będzie celowy i poukładany, jak melodia ciszy, bez bełkotu przypadkowych słów.

Właśnie dlatego potrzebny jest ADWENT, aby PAN mógł nauczyć nas milczenia, milczenia otwartego i z radością, że ON PRZYJDZIE, bo przecież JEST.

sobota, 27 listopada 2010

MARANA THA!

PANIE,
w tabernakulum za fioletową wstążeczką
Czekam
może przyjdziesz z krzykiem pierwszego bólu
może przybiegniesz uśmiechnięty
jak dziecko
może zupełnie zwyczajnie
Proszę
bo mam zmarznięte dłonie
Proszę
bo zabrakło gwiazd
Proszę
bo sens nie ma już sensu.

niedziela, 21 listopada 2010

Verbum Domini

Słowo Boże jest źródłem nieustannej odnowy (VD 1)

poniedziałek, 15 listopada 2010

…gdy ustają oczy od patrzenia w górę,
gdy zachrypnie gardło od wołania ku Bogu,
gdy wyschniemy od pragnień gorących,
gdy nam spuchną nogi od chodzenia po kamieniach i szukania Boga,
gdy zwiędną siły i
piękno nasze od tęsknoty za Bogiem
wtedy przychodzi Pan Jezus,
z krzyża zdejmuje, rany opatrzy i każe nam usiąść
a sam usługiwać zaczyna.

Bł. o. Honorat Koźmiński,  Notatnik duchowy, s. 172.